Post image

Mamy kolejnego psa

Więcej na: www.facebook.com/Zbyszek.Nowak.Bioenergoterapeuta

 

Kategoria: Co słychać... | Dnia: 2013-09-15

Komentarze

Anna 2013-10-08 09:19:31

Miał Pan Zbyszek rację psy się pogodziły , ostatni incydent nie wpłynął na ich wcześniejsze relacje.

Barbara ze Szleswika Holsztyna 2013-10-02 08:09:13

W nawiązaniu do słów P.Hanny z poprzedniej wypowiedzi na temat zwierząt porzuconych i zaginionych pragnę napisać o niesamowitym przypadku powrotu zaginionego zwierzęcia w którym niewierygodną wprost rolę odegrał Pan Zbyszek.
Muszę jednak dokonać pewnego wprowadzenia do tematu.
Na dwa miesiące wakacyjne lipiec i sierpień załatwiłam pracę dwóm studentkom bioologi na plantacji borówki kanadyjskiej.
Jedna z nich - Martyna, właścicielka kotki o imieniu Niunia prosiła właścicieli plantacji, żeby wyrazili zgodę na pobyt kota z którym prawie się nie rozstawała/ była z nim we Francj na zbiorach winogron/.
Właściciele postawili warunek,że kot nie może powodować konfliktów i ich zwierzętami,które rezydują na całej posesji.
Dziewczęta przyjechały z kotem ostatniego dnia czerwca.
Biało czarna nieduża koteczka,okazała się przemiłą bezproblemową osobowością, natychmiast nawiązującą kontakt z człowiekiem, chodziła jak pies na smyczy a brana na ręce robiła wrażenie eterycznego rozkosznego zwierzęcia.
Była jednak niesamowicie agresywna w stosunku do innych zwierząt.
Ostatniego dnia czerwca przywiozłam dziewczęta do siebie, żeby następnego dnia zawieść je na miejsce pracy /jedną noc przenocowały u mnie/.
W ostatnim dniu sierpnia po zakończeniu ich pracy, również zabrałam je do siebie, żeby następnego dnia wczesnym rankiem, zawieźć je do sąsiedniego miasta do autobusu jadącego do Polski.
Po zakończeniu wieczornych rozmów i opowieści, stwierdziłyśmy, że Niuni nie ma w sypialni w której natychmiast po przyjeździe ulokowała się w łóżku mojego męża.
Musiała wyjść na zewnątrz przez uchylone okno w sąsiednim pokoju. Szukałyśmy jej do godziny drugiej w nocy, a od czwartaj szukałam jej sama. Bez skutku. Rankiem po śniadaniu dziewczęta ponownie wyszły na poszukiwanie.Potem wydrukowały zdjęcie Niuni pisząc o zaginięciu i podając numer kontaktowy telefonu.Rozwiesiły je wszędzie gdzie się dało.
Bez rezultatu.Drugiego dnia,ponownie wyszły na poszukiwania. Wtedy na drugim krańcu rozległej miejscowości właściciel jednego z domów powiedzał, że jakiś czarno biały kot zaatakował jego dużego kota, który przerażony uciekł do domu. Wiedziały, że to była Niunia.Potem rozmiawiały z dziewczynką, która widzała jak ulicą biegnącego czarno białego kota w puszotkach zabrał do samochodu człowiek.
Wydawało się, że nic więcej da się już zrobić,ale dziewczęta następnego dnia pojechałay do sąsiedniego miasteczka do redakcji lokalnej gazety prosząc o zamieszczenie prośby o zwrot kota. Trafiły nawet do lokalnej stacji radiowej, ale odmówiono im pomocy.
W noc poprzedzającą wyprawę dziewcząt do redakcji i stacji radiowej, ja bardzo źle się czułam i korzystałam ze wsparcia energetycznego Pana Zbyszka przez internet. Kiedy nad ranem moje problemy ustąpiły, wysłałam e-meil dziękując za pomoc, bo funkcjonowałam tak jakby nigdy nic mnie nie bolało /03.09.13 godz.8,57/
Poprosiłam też o ewentualną pomoc w poszukiwaniach zaginionego kota.
Kiedy dziewczęta wróciły z miasteczka około 19.00
Kiedy otworzyły furtkę wysokiego parkanu oddzielającego ogród od strony ulicy... zobaczyły Niunię siedzącą na ławeczce przed domem, która jak gdyby nigdy nic się nie stało powitała je charakterystycznym dla niej Miauuuu...i natychmiast
wpadła w ramiona oszalałych ze szczęścia dziewcząt. Trudno sobie nawet wyobrazić taką eksplouję szczęścia i radości.Byliśmy wszyscy bardzo szczęśliwi a ja pogłaskałam Niunię po główce i poszłam do komputera, żeby napisać podziękowanie Panu Zbyszkowi. Do moich słów dziewczęta dopisały:
Martyna : " Z całego serca dziękuję Panu za interwencję"....
Minika: " To niesamowite co się wydarzyło.Tylko cud mógł nam pomóc. Płakałyśmy ze szczęścia, kiedy zobaczyłyśmy jak siedzi i czeka na nas.To wielkie szczęście dla ludzi, że Bóg zesłał kogoś takiego jak Pan z takim darem, kto może pomóc".
Nie potrafę skomentować tego czego doświadczyłam i czego byłam świadkiem.
Mam wtedy odczucie, że słowo dziękuję jest tylko dźwiękiem który nigdy nie jest w stanie wyrazić tego co się czuje i przeżywa w tak niesamowitych chwilach.
Dlatego dziękując Panu Panie Zbyszku mówię
BOG ZAPŁAć.

nowak 2013-09-28 09:51:43

No, do labradora to mu raczej daleko, może to nie wynika ze zdjęcia, ale on ma ok. 50 cm wzrostu i jest zdeklarowanym kundlem. Jednak baza to ciekawy pomysł, zamieścimy tam jego zdjęcie. Pozdrawiam

Hanna 2013-09-28 09:49:04

Witam,
Zajrzałam z ciekawości do Internetu i w Ogólnoploskiej Bazie Zwierząt Zaginionych - obzz.pl/Facebook znalazłam czarnego labradora podobnego do Karbona, który zaginął 26.03.2013r. w Trzemesznie właśnie pod TESCO... może przyda się ta informacja : )

Hanna 2013-09-28 08:50:55

Aby pies był szczęśliwy właściciele powinni traktować go jak zwierzę a nie jak człowieka, ponieważ pies traktuje swoich właścicieli jak stado.Chyba na "Puls2" ale nie jestem tego pewna, jest świetny program pt. "Zaklinacz psów". Serdecznie polecam! Pozdrawiam : )

nowak 2013-09-24 20:44:38

Po tym, co Karbon wykonał dzisiejszej nocy (przeszedł 6 kilometrów i znalazł się tylko dzięki uprzejmości pana z ochrony Tesco w Milanówku, który zadzwonił na numer tel, napisany na kokardce) dochodzę do wniosku, że wtedy w okolicy Tykocina też się zgubił. Tyle tylko, że wtedy czekał tydzień pod barem, a dziś rano znacznie krócej. czy nikt jeszcze nie stworzył w internecie centralnej (ogólnopolskiej) bazy zagubionych psów i kotów?

Anna 2013-09-23 07:30:06

Psy kodują w psychice , kiedy inne psy je pogryzą. Mój pies pamieta gdy został przez dwa kiedys pogryziony i odtąd zawsze na nie ostro warczy . Ale z tym bawił sie od lat. Ostatnio po przeprowadce, spotykał go na innym osiedlu , bo i on sie przeprowadził na nasze aktualne osiedle, Kilka razy ładnie sie pobawili Teraz też na poczatku się pobawili, a potem tamten zaczął warczeć, no i się rzucił na mojego . Mój pies wpierw odwarknał, a potem stał nieruchomo jak pomnik i patrzył co bedzie dalej. Rozdzieliłam psy i odeszlismy.

nowak 2013-09-22 17:13:26

Im dłużej przyglądam się naszym i nie tylko psom, tym bardziej jestem przekonany, że źle rozumujemy. Myślimy kategoriami ludzkimi, a tymczasem tu chodzi wyłącznie o instynkt. Ta psia przyjaźń, tak jak się nagle skończyła, tak może nagle powrócić.

Anna 2013-09-22 09:53:19

Ostatnio spotkało mojego psa dziwne zdarzenie. Od lat bawił sie z 5 letnią suczką. Kiedy dzisiaj ja spotkal, ona wpiew chwile sie pobawiła a potem znienacka rzuciła się z zębami na psa i gdzies go ukąsiła. Nie rozumiem skąd taka reakcja? Pies odskoczył i zaczał warczec. Potem stał zdziwiony i spokojny. Wiem, to nie na temat, ale nic z tego ani ja a niój pies nie rozumiemy.Mój czasami szczeka na dwa duze psy bo sie ich po prostu boi , ale to co spotkało go dzis totalnie nas zaskoczyło..Była taka przyjaźn pomiędzy nimi i raptem koniec.

Anna 2013-09-20 22:15:51

Co myśli pies gdy jest porzucony? Ludzie to jednak chciało by sie napisac świnie, ale to obraża świnki. Sama nie wiem co na temat ludzi moga myslec psy. Są madre, cierpliwe, dobre i wierne.

Hanna 2013-09-16 08:33:23

Witam,
Pies jest piękny i zadbany, może tylko zaginął właścicielowi...? (taką mam nadzieję),bo na myśl, że został celowo porzucony, robi mi się przykro i zaczynam zastanawiać się nad "ludzkimi"{?!)
działaniami...

Napisz swój komentarz

UWAGA !!! Opinie i komentarze są moderowane.
Komentarze obraźliwe lub nie związane z tematem będą usuwane.

Przejdź do strony

12345678910111213
Copyright 2014 © Zbigniew Nowak